Data:13 października 2026 11:25

Smartfon może przestać być centrum cyfrowego życia. Snap dziś pokaże konsumenckie okulary AR Specs

Przez kilkanaście lat smartfon pozostawał urządzeniem, wokół którego budowaliśmy niemal całe cyfrowe życie. To na jego ekranie odbieramy wiadomości, korzystamy z map, oglądamy filmy, robimy zdjęcia, pracujemy, płacimy i komunikujemy się ze sztuczną inteligencją. Snap uważa jednak, że kolejna generacja komputerów nie będzie już wymagała ciągłego patrzenia w prostokątny ekran trzymany w dłoni. 16 września 2026 roku w Los Angeles firma organizuje premierowe wydarzenie poświęcone konsumenckim okularom rozszerzonej rzeczywistości SPECS. Urządzenie zostało formalnie pokazane już 16 czerwca podczas Augmented World Expo, ale dopiero dzisiejsza prezentacja ma być pierwszym szerokim pokazem tego, jak okulary mają sprawdzać się w codziennym użyciu. Evan Spiegel zaprezentuje między innymi funkcje AI, narzędzia do pracy, rozrywkę i wspólne doświadczenia AR. Transmisję zaplanowano na godz. 16:00 czasu pacyficznego, czyli już w nocy z 16 na 17 września czasu polskiego.

Specs są znacznie ambitniejszym urządzeniem niż popularne okulary wyposażone jedynie w kamerę, mikrofony i asystenta głosowego. Snap próbuje zmieścić w oprawkach pełnoprawny komputer AR z przezroczystymi wyświetlaczami, kamerami analizującymi otoczenie, śledzeniem dłoni i sztuczną inteligencją rozumiejącą to, na co patrzy użytkownik. Okulary są samodzielne - nie wymagają zewnętrznego modułu obliczeniowego ani przewodu prowadzącego do baterii. Mają pozwalać wyświetlać nawigację bezpośrednio w przestrzeni, tworzyć wielkie wirtualne ekrany, korzystać z AI podczas wykonywania fizycznego zadania czy oglądać cyfrowe obiekty wspólnie z innymi użytkownikami. Cena pokazuje jednak, że rewolucja nie zacznie się od masowej sprzedaży: SPECS kosztują 2195 dolarów i początkowo mają trafić jesienią do klientów w USA, Wielkiej Brytanii i Francji.

Czym są okulary Snap SPECS i dlaczego firma nazywa je nowym rodzajem komputera?

Snap nie przedstawia SPECS jako zwykłego akcesorium do telefonu. Urządzenie jest pełnoprawnym komputerem działającym pod kontrolą własnego systemu Snap OS. W oprawkach znajdują się dwa układy Snapdragon - jeden odpowiada między innymi za komputerowe widzenie, natomiast drugi obsługuje aplikacje AR określane przez Snapa jako Lenses. Dzięki kamerom i czujnikom okulary mogą obserwować otoczenie, rozpoznawać ruch dłoni oraz umieszczać cyfrowe elementy w konkretnych miejscach fizycznej przestrzeni. Snap deklaruje opóźnienie motion-to-photon wynoszące około 7 milisekund, co ma sprawiać, że wirtualne elementy pozostają stabilne nawet podczas ruchu głowy. Nie mamy więc do czynienia wyłącznie z małym ekranem wyświetlającym powiadomienia, ale z urządzeniem próbującym łączyć rzeczywisty i cyfrowy świat w jeden interfejs.

Najważniejszą różnicą w stosunku do większości dostępnych obecnie inteligentnych okularów jest pełna rozszerzona rzeczywistość. SPECS posiadają przezroczyste wyświetlacze o polu widzenia wynoszącym 51 stopni i potrafią prezentować 16 milionów kolorów. Według Snapa wirtualny ekran może sprawiać wrażenie monitora komputerowego o przekątnej około 24 cali podczas pracy, a podczas oglądania filmu nawet ekranu o wielkości odpowiadającej 115-calowemu telewizorowi znajdującemu się kilka metrów przed użytkownikiem. Cyfrowa zawartość nie musi jednak przypominać tradycyjnego monitora. Może zostać przytwierdzona do ściany, stołu, ulicy albo konkretnego przedmiotu. To właśnie przestrzenność ma stanowić największą różnicę między nowym interfejsem a telefonem, w którym niezależnie od aplikacji wszystkie informacje ostatecznie trafiają na ten sam niewielki prostokątny ekran.

Czy Snap SPECS naprawdę mogą działać bez smartfona i zewnętrznego komputera?

Jedną z najważniejszych cech konsumenckich SPECS jest pełna samodzielność. Wiele urządzeń AR przenosi część elektroniki do osobnego modułu noszonego w kieszeni albo wymaga połączenia przewodem ze smartfonem czy komputerem. Snap zdecydował się umieścić jednostki obliczeniowe, baterię, sensory i wyświetlacze bezpośrednio w okularach. Reuters zwraca uwagę, że urządzenie nie potrzebuje zewnętrznego „pucka” ani dodatkowego kontrolera do obsługi gestów. Dzięki temu użytkownik ma założyć okulary i korzystać z cyfrowych funkcji bez przypinania kolejnego urządzenia do paska czy prowadzenia przewodu do kieszeni. To ważny krok, jeżeli AR rzeczywiście ma kiedyś zastępować część zastosowań telefonu, ponieważ urządzenie zależne od smartfona trudno traktować jako jego prawdziwego następcę.

Samodzielność ma jednak swoją cenę w postaci masy i czasu pracy. Mniejsza wersja oprawek o rozmiarze 47 mm waży 132 gramy, a większa 136 gramów, czyli kilka razy więcej niż klasyczne okulary korekcyjne i wyraźnie więcej niż popularne inteligentne okulary bez pełnego AR. Bateria pozwala według producenta na maksymalnie cztery godziny mieszanego użytkowania obejmującego Lenses, pomoc AI, odtwarzanie audio i wideo oraz powiadomienia Bluetooth. Etui ładujące zapewnia cztery dodatkowe pełne ładowania, co może dać łącznie do około 20 godzin użytkowania przed koniecznością podłączenia zestawu do gniazdka. Pokazuje to jedną z największych przeszkód stojących przed całym segmentem AR: elektronika jest już wystarczająco mała, aby zmieścić komputer w okularach, ale wciąż trudno połączyć wysoką wydajność, lekką konstrukcję i całodzienny czas pracy.

Jak sztuczna inteligencja w Snap SPECS ma pomagać użytkownikowi w prawdziwym świecie?

Sztuczna inteligencja może być elementem, który ostatecznie okaże się ważniejszy niż sam wyświetlacz AR. Asystent działający w telefonie wie przede wszystkim to, co użytkownik wpisze, powie albo pokaże mu na zdjęciu. Okulary znajdują się natomiast cały czas w tej samej perspektywie co użytkownik. Kamery mogą dostarczać informacji o oglądanych przedmiotach, miejscu i sytuacji, dlatego AI może odpowiadać na pytania z uwzględnieniem fizycznego kontekstu. Snap opisuje scenariusz, w którym użytkownik wykonuje określone zadanie i otrzymuje wskazówki dokładnie w miejscu, w którym ich potrzebuje. Zamiast przerwać pracę, wyciągnąć telefon, zrobić zdjęcie urządzenia i opisać problem chatbotowi, można teoretycznie spojrzeć na przedmiot i poprosić o instrukcję, która pojawi się bezpośrednio w polu widzenia.

Dotychczasowe doświadczenia przygotowywane dla deweloperskich Spectacles pokazują, jak taki model może wyglądać. Snap demonstrował narzędzia tłumaczące tekst i przeliczające waluty podczas podróży, aplikację sugerującą przepisy na podstawie tego, co widzi użytkownik, a także systemy edukacyjne nakładające dodatkowe informacje na fizyczne przedmioty. Automatyczne rozpoznawanie mowy obsługuje ponad 40 języków, a dane pochodzące z modeli mogą być przekształcane w elementy zakotwiczone w trójwymiarowej przestrzeni. W praktyce może to stworzyć zupełnie inny interfejs dla AI niż obecne okno czatu. Zamiast zadawać komputerowi pytania dotyczące świata, użytkownik może pozwolić mu obserwować ten sam fragment świata i wyświetlać odpowiedzi bezpośrednio obok obiektów, których dotyczą.

Jak będzie można korzystać z aplikacji, filmów i pracy na okularach Snap SPECS?

Snap próbuje uniknąć sytuacji, w której SPECS staną się jedynie bardziej efektownym sposobem na wyświetlanie powiadomień. Okulary mogą stworzyć wirtualne środowisko pracy, w którym użytkownik otwiera przeglądarkę, wyświetla duży ekran, korzysta z tablicy czy pracuje z aplikacjami bez ustawiania fizycznego monitora. W podróży oznaczałoby to możliwość stworzenia dużej przestrzeni roboczej niemal w dowolnym miejscu. Podczas spaceru bardziej przydatna może być nawigacja umieszczająca wskazówki bezpośrednio na ulicy. Z kolei podczas oglądania filmu wyświetlacz ma przypominać ogromny ekran zawieszony w pomieszczeniu. Wszystkie te scenariusze mają jedną wspólną cechę: aplikacja nie jest już ograniczona fizycznym rozmiarem wyświetlacza urządzenia.

Jeszcze ciekawsze mogą okazać się doświadczenia niemożliwe do odtworzenia na zwykłym smartfonie. Dwie osoby noszące okulary mogą widzieć ten sam cyfrowy obiekt umieszczony w tym samym miejscu rzeczywistej przestrzeni. Deweloperzy tworzą już gry, narzędzia edukacyjne i aplikacje sportowe wykorzystujące taki mechanizm. Snap wymienia między innymi wirtualne lekcje gry na perkusji, wizualizację niewidocznych pól fizycznych czy wskazówki podczas gry w golfa. W takich zastosowaniach AR przestaje oznaczać „telefon przed oczami”, ponieważ cyfrowe elementy zaczynają reagować na kształt pomieszczenia, przedmioty i innych użytkowników. Długoterminowy sukces SPECS będzie właśnie zależał od tego, czy deweloperzy znajdą wystarczająco dużo podobnych zastosowań, dla których założenie okularów jest wyraźnie wygodniejsze niż sięgnięcie po telefon.

Czy okulary AR mogą rzeczywiście zastąpić smartfon w codziennym życiu?

Technologicznie SPECS pokazują, że część funkcji telefonu można już przenieść przed oczy użytkownika. Nawigacja nie wymaga wtedy ciągłego zerkania na mapę w dłoni, odpowiedź AI może pojawić się obok analizowanego przedmiotu, a film czy dokument nie potrzebują fizycznego ekranu. Kamera znajduje się dokładnie w miejscu, z którego użytkownik patrzy na świat, a śledzenie dłoni pozwala obsługiwać część interfejsu bez dotykania urządzenia. To właśnie dlatego Snap mówi o przenoszeniu komputerów „z kieszeni do świata”. Firma nie jest zresztą jedyna. Meta rozwija własne inteligentne okulary, Google współpracuje z producentami klasycznych oprawek, a także Apple jest łączone z planami wejścia w tę kategorię. Rynek coraz wyraźniej zakłada więc, że po erze komputerów osobistych i smartfonów następna duża platforma może znajdować się na twarzy użytkownika.

Nie oznacza to jednak, że smartfon za rok czy dwa stanie się zbędny. Telefon ma ogromne przewagi: działa cały dzień, jest stosunkowo lekki, oferuje doskonałe aparaty, ogromny ekosystem aplikacji i można schować go do kieszeni, kiedy nie jest potrzebny. SPECS kosztują 2195 dolarów, ważą ponad 130 gramów i oferują około czterech godzin pracy na jednym ładowaniu. Dodatkowo dopiero powstaje ekosystem aplikacji wykorzystujących przestrzenne możliwości urządzenia. Nawet Snap przyznaje pośrednio, że budowa nowej platformy wymaga czasu, dlatego od ponad roku intensywnie udostępnia sprzęt oraz narzędzia programistom. Bardziej prawdopodobny od nagłego zniknięcia smartfonów jest więc etap przejściowy, w którym okulary stopniowo przejmują te czynności, przy których wyciąganie telefonu jest szczególnie niewygodne.

Dlaczego cena Snap SPECS wynosi aż 2195 dolarów i czy takie okulary mają szansę stać się produktem masowym?

Cena jest obecnie jednym z największych problemów projektu. 2195 dolarów oznacza, że SPECS kosztują znacznie więcej niż zaawansowany smartfon i kilkukrotnie więcej niż popularne okulary Meta Ray-Ban. Są wprawdzie wyraźnie tańsze od startującego od 3499 dolarów Apple Vision Pro, ale należą do zupełnie innej kategorii cenowej niż typowe urządzenia noszone. Evan Spiegel przyznał, że rosnące koszty pamięci wpłynęły na cenę produktu, a Snap chciałby w przyszłości przygotować tańsze wersje. Analitycy cytowani przez Reutersa zwracali uwagę, że ponad 2000 dolarów pozostaje kwotą znacznie wyższą od tego, czego przeciętny konsument spodziewa się po inteligentnych okularach.

Pierwsza konsumencka generacja może więc pełnić podobną rolę jak bardzo drogie pierwsze komputery osobiste czy początkowe smartfony - nie musi od razu zdobyć masowego rynku, aby wpłynąć na dalszy rozwój kategorii. Snap potrzebuje przede wszystkim użytkowników oraz deweloperów, którzy pokażą, do czego pełne AR rzeczywiście jest przydatne. Firma poinformowała, że setki tysięcy twórców korzystają już z Lens Studio, a dla SPECS przygotowano narzędzia pozwalające budować aplikacje również z pomocą Claude Code, Codex i Cursor. Jeżeli powstanie atrakcyjny ekosystem, kolejne generacje mogą być mniejsze, lżejsze i tańsze. Jeżeli natomiast okulary pozostaną drogim urządzeniem dla entuzjastów, smartfon zachowa swoją centralną pozycję niezależnie od technologicznych możliwości samego sprzętu.

Czy kamery i AI w okularach Snap SPECS mogą stworzyć nowy problem z prywatnością?

Urządzenie, które obserwuje otoczenie z perspektywy użytkownika, natychmiast rodzi pytania dotyczące prywatności. Problem jest większy niż w przypadku telefonu, ponieważ smartfon trzeba zazwyczaj świadomie wyjąć i skierować kamerę w stronę fotografowanego obiektu. Okulary znajdują się na twarzy przez cały czas. Snap deklaruje, że nagrywanie ma być sygnalizowane diodą LED, a dostęp do szczególnie wrażliwych informacji wymagać wyraźnej zgody użytkownika. Firma podkreśla również znaczenie przetwarzania danych bezpośrednio na urządzeniu oraz możliwości decydowania o tym, które informacje są zapisywane, synchronizowane, udostępniane lub usuwane.

Prawdziwy test pojawi się jednak dopiero wtedy, gdy podobne urządzenia zaczną być powszechne w przestrzeni publicznej. AI jest najbardziej użyteczna wtedy, gdy otrzymuje możliwie dużo kontekstu, ale właśnie ten kontekst może obejmować twarze innych osób, rozmowy, dokumenty leżące na biurku, ekrany komputerów czy wnętrza prywatnych mieszkań. Im bardziej okulary będą działały jak niewidoczny osobisty asystent analizujący otoczenie, tym trudniejsze stanie się pogodzenie użyteczności z oczekiwaniem osób znajdujących się obok, że nie są nieustannie analizowane przez cudze urządzenie. Snap będzie więc musiał przekonać użytkowników nie tylko do jakości obrazu i możliwości AI, ale także do tego, że komputer noszony na twarzy może funkcjonować społecznie bez tworzenia poczucia ciągłej obserwacji.

Czy Snap SPECS mogą rozpocząć erę komputerów noszonych zamiast smartfonów?

Dzisiejsza prezentacja będzie ważna przede wszystkim dlatego, że pokaże, czy pełne AR zaczyna wychodzić poza laboratoria i urządzenia przeznaczone dla deweloperów. Snap pracuje nad Spectacles i technologiami rozszerzonej rzeczywistości od ponad dekady, a wcześniejsze generacje wielokrotnie pokazywały ciekawe możliwości bez osiągnięcia masowej popularności. SPECS są pierwszą od lat wersją kierowaną bezpośrednio do konsumentów i jednocześnie najbardziej kompletną próbą zbudowania samodzielnego komputera mieszczącego się w przezroczystych okularach. Urządzenie można już zamawiać w przedsprzedaży za 2195 dolarów z 200-dolarową zwrotną zaliczką, a dostawy w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Francji mają rozpocząć się jesienią 2026 roku.

Najważniejsze pytanie nie dotyczy jednak tego, czy SPECS sprzedadzą się lepiej od kolejnego iPhone'a. Pierwsza generacja prawdopodobnie nawet nie będzie próbowała osiągnąć podobnej skali. Znacznie istotniejsze jest sprawdzenie, czy interfejs oparty na wzroku, głosie, gestach, przestrzeni i AI rzeczywiście może być wygodniejszy od dotykowego ekranu. Jeśli odpowiedź okaże się twierdząca, smartfon nie zniknie nagle, ale może stopniowo stracić status urządzenia, przez które przechodzi niemal każda cyfrowa czynność. Informacje będą mogły pojawiać się dokładnie tam, gdzie są potrzebne, a AI zacznie funkcjonować nie jako aplikacja uruchamiana na ekranie, lecz jako warstwa nałożona na otaczający człowieka świat. SPECS nie dowodzą jeszcze, że taka przyszłość nadejdzie. Pokazują jednak, że po wielu latach prototypów branża zaczyna próbować sprzedać ją zwykłym użytkownikom.