Boston nie zamierza dalej korzystać z systemu Flock Safety po ujawnieniu problemu, który pojawił się podczas pilotażu automatycznych kamer odczytujących tablice rejestracyjne. Z miejskiego raportu dotyczącego technologii nadzoru za 2025 rok wynika, że przez pierwsze trzy dni testów dane zbierane przez około 45 kamer mogły być wyszukiwane przez zewnętrzne organy ścigania poprzez funkcję National Lookup. Było to sprzeczne z umową zawartą przez Boston Police Department, która przewidywała wyłączenie udostępniania danych poza departament. Miasto podkreśla, że po wykryciu problemu funkcję wyłączono, a dalszy dostęp wymagał już formalnego wniosku. Nie ustalono jednak publicznie, które konkretne agencje skorzystały z dostępu w ciągu pierwszych trzech dni ani ilu kierowców mogło zostać objętych wyszukiwaniami. Burmistrz Michelle Wu potwierdziła we wrześniu 2026 roku, że Boston zrezygnował z Flock.
Co dokładnie wydarzyło się podczas pilotażu kamer Flock Safety w Bostonie?
Boston Police Department rozpoczął pilotaż systemu Flock Safety 1 kwietnia 2025 roku. Program trwał 156 dni, do 4 września, i obejmował około 45 automatycznych czytników tablic rejestracyjnych, czyli urządzeń ALPR. Kamery fotografowały przejeżdżające samochody i zapisywały między innymi numer tablicy, opis pojazdu, lokalizację oraz dokładny czas przejazdu. Zgodnie z założeniami programu dostęp do tych danych miała mieć niewielka grupa odpowiednio przeszkolonych funkcjonariuszy BPD. Umowa była przy tym wyjątkowo jednoznaczna: dane nie miały być udostępniane innym służbom poprzez bezpośredni dostęp do systemu, a Flock miał potwierdzić, że ustawienia odpowiedzialne za współdzielenie informacji zostały wyłączone.
Problem ujawnił się już po trzech dniach. Według miejskiego raportu policja w Bostonie odkryła, że inne organy ścigania mogły uzyskiwać dostęp do informacji zgromadzonych przez miejskie kamery za pomocą funkcji określonej jako „nationwide lookup”. Raport przypisuje sytuację błędowi po stronie dostawcy. Po interwencji BPD funkcja została wyłączona i do końca pilotażu nie odnotowano już takiego bezpośredniego dostępu. To istotne rozróżnienie: nie ma potwierdzenia, że dane automatycznie trafiły do wszystkich policji w Stanach Zjednoczonych. Wiadomo natomiast, że mechanizm umożliwiający ich wyszukiwanie przez agencje spoza Bostonu został uruchomiony mimo umownego zakazu i przez kilka dni pozostawał dostępny.
Jak działają kamery Flock Safety i jakie dane mogą zbierać o samochodach?
Flock Safety wykorzystuje technologię automatycznego rozpoznawania tablic rejestracyjnych. Kamera rejestruje przejazd pojazdu, a system zapisuje nie tylko numer tablicy, lecz również dodatkowe informacje o samochodzie. W polityce producenta wymieniane są między innymi fotografia pojazdu, numer i stan rejestracji, kolor, marka, data, godzina oraz lokalizacja kamery. W praktyce system pozwala więc stworzyć zapis mówiący, że określony samochód znajdował się w konkretnym miejscu o konkretnej porze. Pojedynczy zapis może mieć ograniczone znaczenie, ale duża liczba kamer i możliwość przeszukiwania danych z wielu lokalizacji pozwalają odtworzyć znacznie więcej informacji o przemieszczaniu się pojazdu.
Technologia jest wykorzystywana przez policję między innymi do wyszukiwania pojazdów związanych z postępowaniami kryminalnymi, samochodów skradzionych czy aut powiązanych z osobami zaginionymi. Zwolennicy takich systemów argumentują, że szybkie wyszukanie tablicy może skrócić czas potrzebny na odnalezienie samochodu w sprawach dotyczących porwań, strzelanin lub innych poważnych przestępstw. Jednocześnie czytnik rejestruje wszystkie przejeżdżające pojazdy, a nie tylko samochody należące do podejrzanych. Właśnie ten masowy charakter zbierania danych jest źródłem sporów o prywatność i zasady późniejszego udostępniania informacji pomiędzy poszczególnymi jednostkami policji.
Dlaczego dostęp przez National Lookup wzbudził w Bostonie tak duże kontrowersje?
Funkcja National Lookup została zaprojektowana po to, aby organy ścigania mogły wyszukiwać konkretną tablicę w sieci danych udostępnionych przez inne jednostki. Według wyjaśnień Flock poszczególne departamenty powinny samodzielnie decydować, czy chcą uczestniczyć w takim współdzieleniu, a udostępnianie nie powinno następować automatycznie. Boston wybrał najbardziej restrykcyjny model: w okresie pilotażu bezpośredni dostęp miał pozostać ograniczony do BPD. Problem polega więc nie tylko na samym istnieniu ogólnokrajowej sieci, lecz na tym, że jej funkcja została aktywowana wbrew ustaleniom konkretnego klienta.
Sprawa jest szczególnie istotna, ponieważ Boston celowo zmienił standardowe warunki współpracy z Flock. ACLU of Massachusetts zwracała wcześniej uwagę, że typowe umowy wykorzystywane przez firmę mogą dawać jej szerokie uprawnienia związane z udostępnianiem danych na potrzeby organów ścigania. W przypadku Bostonu zapis został zmodyfikowany właśnie po to, aby takie udostępnianie ograniczyć. Mimo tego ustawienie techniczne przez pierwsze dni działało inaczej. Incydent pokazał więc różnicę między formalnym zapisem w umowie a faktyczną konfiguracją platformy. Flock na swojej obecnej stronie podkreśla, że współdzielenie jest opcjonalne i kontrolowane przez klienta, natomiast raport Bostonu określa uruchomienie National Lookup podczas pilotażu jako błąd dostawcy.
Czy wiadomo, kto rzeczywiście sprawdzał bostońskie tablice rejestracyjne?
Najważniejsza niewiadoma dotyczy pierwszych trzech dni działania systemu. Miejski raport potwierdza, że inne organy ścigania były w stanie uzyskiwać dostęp do informacji o tablicach i pojazdach, ale nie wskazuje, które jednostki faktycznie przeprowadziły wyszukiwania w tym okresie. Nie podano również liczby samochodów, których dane mogły zostać sprawdzone. Z tego powodu nie należy przedstawiać incydentu jako dowodu, że informacje o wszystkich kierowcach z Bostonu zostały skopiowane przez wszystkie amerykańskie służby. Potwierdzone jest natomiast to, że funkcja umożliwiająca zewnętrzne wyszukiwanie pozostawała aktywna wbrew ustaleniom i została wyłączona dopiero po zauważeniu problemu.
Po zamknięciu bezpośredniego dostępu inne służby nadal mogły występować do Bostonu o sprawdzenie informacji. W ciągu pięciu miesięcy BPD otrzymał 77 takich próśb. Wśród zainteresowanych znajdowały się między innymi Massachusetts State Police, Maine State Police, policje z Brookline i Watertown, a także federalne instytucje, takie jak DEA, ATF czy Departament Stanu. Powody zapytań obejmowały sprawy dotyczące zabójstw, handlu narkotykami, fałszywych pieniędzy czy oszustw. Raport nie określa jednak, które z tych wniosków zostały ostatecznie zaakceptowane. To pokazuje, że wymiana informacji pomiędzy agencjami jest normalnym elementem pracy policji, ale po wyłączeniu National Lookup miała odbywać się poprzez bardziej kontrolowany mechanizm.
Co wykazał audyt 11 tysięcy wyszukiwań wykonanych przez policję w Bostonie?
BPD przeprowadził własną kontrolę wykorzystania Flock podczas pilotażu. Z raportu wynika, że w ciągu około pięciu miesięcy funkcjonariusze wykonali 11 004 wyszukiwania w systemie. Istotnym ustaleniem było to, że jedynie mniej więcej połowa zapytań zawierała numer sprawy powiązany z konkretnym przestępstwem. W odpowiedzi audyt rekomendował zmianę zasad tak, aby w przyszłości numer sprawy był obowiązkowy przy każdym wyszukiwaniu. Jednocześnie autorzy raportu nie znaleźli podczas samego pilotażu formalnych skarg dotyczących nadużywania systemu ani dokumentacji wskazującej, że technologia została wykorzystana przeciwko określonym grupom w sposób naruszający ich prawa.
Ten szczegół pokazuje szerszy problem związany z systemami ALPR: kontrola dostępu nie kończy się na tym, kto posiada konto. Równie ważne jest to, czy każde wyszukiwanie ma jasno określony cel, czy można je później powiązać z konkretnym postępowaniem oraz czy istnieje skuteczny audyt. Flock podkreśla, że wyszukiwania w jego systemie są przypisywane do indywidualnego użytkownika i rejestrowane, a firma zapowiedziała również zaostrzenie mechanizmów kontroli, między innymi poprzez obowiązkowe kody spraw i automatyczne wykrywanie nietypowych zachowań. Incydent w Bostonie pokazuje jednak, że nawet rozbudowane logowanie aktywności nie rozwiązuje problemu, jeśli sama konfiguracja współdzielenia danych nie odpowiada ustalonym zasadom.
Dlaczego Boston zdecydował, że nie będzie dalej korzystał z Flock Safety?
Najważniejszą konsekwencją sprawy jest decyzja miasta, aby nie wracać do platformy Flock. Burmistrz Michelle Wu powiedziała we wrześniu 2026 roku, że Boston „porzucił Flock”, argumentując, że system wykorzystywany przez miasto musi pozwalać na realne egzekwowanie zasad dotyczących dostępu, retencji danych i prywatności. Sam pilotaż zakończył się już 4 września 2025 roku, a według raportu wszystkie dane zostały następnie usunięte, a urządzenia zdemontowane. Obecna decyzja nie oznacza więc nagłego wyłączenia aktywnej sieci Flock we wrześniu 2026 roku, lecz deklarację, że Boston nie będzie kontynuował współpracy z tym dostawcą.
Sprawa wpisuje się również w szerszą dyskusję prowadzoną w Massachusetts. Według danych przywoływanych przez media w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy 25 gmin w stanie anulowało umowy z Flock albo zakończyło programy pilotażowe. Powody były różne - od obaw dotyczących prywatności i współdzielenia danych po kwestie kontraktowe i kontrolę nad sposobem wykorzystywania systemu. Jednocześnie część organów ścigania nadal broni technologii ALPR, wskazując jej przydatność w poważnych postępowaniach. Debata nie dotyczy więc wyłącznie pytania, czy czytniki tablic są użyteczne, ale przede wszystkim tego, jakie zabezpieczenia powinny obowiązywać przy gromadzeniu milionów zapisów dotyczących samochodów należących również do osób niepodejrzewanych o żadne przestępstwo.
Czy rezygnacja z Flock oznacza, że Boston całkowicie porzuca kamery rozpoznające tablice?
Nie. To jeden z najważniejszych elementów całej historii, ponieważ decyzja miasta dotyczy Flock Safety, a nie samej technologii ALPR. Po zakończeniu testu Flock Boston rozpoczął kolejne programy pilotażowe z konkurencyjnymi dostawcami. W lutym 2026 roku wystartował test systemu Motorola Solutions obejmujący 45 kamer, a w czerwcu rozpoczął się pilotaż Axon z 30 urządzeniami. Dokumenty opisywane przez media wskazują, że w przypadku tych programów zewnętrzne agencje nie mają otrzymywać bezpośredniego dostępu do bostońskich danych, choć mogą zwracać się do BPD z indywidualnymi wnioskami o wykonanie wyszukiwania.
Boston nadal uważa więc, że automatyczne czytniki tablic mogą być narzędziem przydatnym dla policji, ale chce uzyskać większą kontrolę nad tym, kto może korzystać z informacji i jak długo są one przechowywane. Michelle Wu wskazywała, że wykorzystanie technologii powinno opierać się na publicznie zatwierdzonych zasadach chroniących prywatność i prawa obywatelskie. W mieście obowiązuje od 2021 roku specjalna regulacja dotycząca nadzoru technologicznego, która wymaga między innymi publicznego raportowania sposobu używania takich systemów. To właśnie dzięki corocznemu raportowi problem z pierwszych dni programu Flock został oficjalnie ujawniony.
Historia Bostonu pokazuje więc, że najważniejszym problemem systemów rozpoznawania tablic nie jest samo wykonanie zdjęcia samochodu. Kluczowe staje się to, co dzieje się z informacją później - kto może ją wyszukać, jak łatwo można połączyć bazy różnych miast, jak długo dane pozostają zapisane i czy ustawienia techniczne rzeczywiście odpowiadają zapisom umowy. W przypadku pilotażu Flock odpowiedź na ostatnie z tych pytań przez pierwsze trzy dni była negatywna. To wystarczyło, aby Boston zdecydował się zakończyć współpracę z dostawcą, choć jednocześnie nadal testuje podobną technologię oferowaną przez inne firmy.