Rozwój sztucznej inteligencji coraz wyraźniej staje się również wyścigiem o energię. Google ogłosił 9 września 2026 roku, że w ciągu dwóch kolejnych lat zainwestuje w Finlandii 13 miliardów euro. To największa pojedyncza inwestycja firmy w Europie i projekt obejmujący nowe centra danych, rozbudowę istniejącej infrastruktury, sieci energetyczne oraz dodatkowe źródła niskoemisyjnej energii. Nowe obiekty mają powstać w Kajaani, Muhos i Vaala, a jednocześnie rozbudowywane będzie centrum danych w Hamina. Infrastruktura ma obsługiwać rosnące zapotrzebowanie na moc obliczeniową dla usług takich jak Gemini, wyszukiwarka Google, Mapy czy inne systemy wykorzystujące AI. Szczególnie interesujący jest jednak sposób rozwiązania problemu zasilania: Google podpisał z fińskim Fortum 22-letnią umowę na zakup energii z elektrowni jądrowej Loviisa, która docelowo może obejmować nawet połowę jej mocy.
Dlaczego Google inwestuje aż 13 miliardów euro w centra danych w Finlandii?
Finlandia oferuje kilka cech, które są szczególnie atrakcyjne dla operatora ogromnej infrastruktury obliczeniowej. Jedną z nich jest stosunkowo chłodny klimat, pozwalający ograniczać ilość energii potrzebnej do chłodzenia serwerów. Drugą jest dostęp do dużej ilości niskoemisyjnej energii elektrycznej pochodzącej między innymi z atomu, energetyki wiatrowej i innych źródeł. Trzecim elementem jest rozwinięta infrastruktura elektroenergetyczna. Google podkreśla, że lokalizacje w północnej i środkowej Finlandii wybierano we współpracy z operatorem sieci Fingrid oraz lokalnymi władzami właśnie tam, gdzie istnieją możliwości przyłączenia nowych odbiorców oraz dalszej rozbudowy produkcji energii. Dla centrum danych nie wystarczy bowiem zakup gruntu i postawienie budynku - kluczowa staje się możliwość ciągłego dostarczania setek megawatów mocy niezależnie od pory dnia i pogody.
Google zna już Finlandię bardzo dobrze. Firma jest obecna w Hamina od kilkunastu lat, gdzie dawną papiernię przekształciła w jeden ze swoich europejskich kompleksów centrów danych. Obiekt wykorzystuje między innymi system chłodzenia oparty na wodzie morskiej, co pokazuje, jak istotne przy projektowaniu infrastruktury są lokalne warunki. Teraz skala działalności ma wzrosnąć wielokrotnie. 13 mld euro zostanie przeznaczone w latach 2027-2028 nie tylko na same budynki, lecz także infrastrukturę wspierającą, rozwiązania energetyczne i lokalne partnerstwa. Google określa inwestycję jako największą pojedynczą inwestycję przedsiębiorstwa w Europie. To również znak, że europejska infrastruktura AI zaczyna być budowana na skalę wcześniej kojarzoną głównie z największymi projektami centrów danych w Stanach Zjednoczonych.
Gdzie Google zbuduje nowe centra danych w Finlandii?
Nowa infrastruktura będzie rozwijana w czterech lokalizacjach. Istniejący kompleks w Hamina na południowo-wschodnim wybrzeżu Finlandii zostanie rozbudowany, natomiast kolejne centra danych mają powstać w Kajaani, Muhos i Vaala. Google wcześniej kupił w tych miejscach grunty należące do państwa, przygotowując się do rozszerzenia działalności poza dotychczasowy kampus. Szczególnie istotne jest przesunięcie części nowych inwestycji w kierunku północnej i centralnej Finlandii. Znajdują się tam zarówno możliwości związane z rozwojem produkcji energii, jak i istniejąca infrastruktura przesyłowa. Rozproszenie centrów danych pomiędzy kilka regionów może również zmniejszać obciążenie pojedynczej części krajowej sieci energetycznej.
Lokalizacja centrów danych jest dziś jednym z najważniejszych elementów ekonomii sztucznej inteligencji. Najbardziej zaawansowane klastry wykorzystujące tysiące akceleratorów AI potrzebują ogromnych ilości energii, ale jednocześnie generują bardzo dużo ciepła. Koszt prądu, dostępność sieci, chłodzenie oraz możliwość rozbudowy zasilania mogą więc mieć podobne znaczenie jak ceny gruntów czy podatki. Google deklaruje, że jego fińskie inwestycje mają zwiększyć możliwości obsługi między innymi usług Gemini, Search i Maps. W praktyce oznacza to, że infrastruktura budowana w Finlandii nie będzie zwykłym zapleczem do przechowywania stron internetowych. Ma uczestniczyć w coraz bardziej energochłonnym ekosystemie obliczeń potrzebnych do trenowania i uruchamiania modeli oraz obsługi usług AI dla milionów użytkowników.
Jak elektrownia jądrowa Loviisa będzie zasilać centra danych Google?
Najważniejszym elementem energetycznym projektu jest umowa zawarta pomiędzy Google i Fortum. Firmy podpisały 22-letni Power Purchase Agreement, czyli długoterminowy kontrakt na zakup energii elektrycznej z elektrowni jądrowej Loviisa. Umowa rozpocznie się w 2028 roku przy mniejszej ilości zakontraktowanej mocy, natomiast w latach 2030-2049 ma obejmować do 50 procent zdolności produkcyjnych elektrowni. Nie oznacza to, że połowa fizycznie produkowanego prądu będzie prowadzona osobnym przewodem bezpośrednio do jednego centrum danych. Energia trafia do wspólnego systemu elektroenergetycznego, a PPA zapewnia długoterminowe powiązanie finansowe pomiędzy konkretną produkcją energii a zapotrzebowaniem Google.
Loviisa posiada dwa reaktory wodne ciśnieniowe o mocy około 507 MW każdy i produkuje około 8 TWh energii rocznie. Według Fortum odpowiada obecnie za około 10 procent fińskiej produkcji energii elektrycznej. Elektrownia została uruchomiona w latach 70. i pierwotnie jej dwa bloki miały pracować odpowiednio do 2027 i 2030 roku. Fortum prowadzi jednak program modernizacyjny o wartości około miliarda euro, którego celem jest utrzymanie zakładu w ruchu do 2050 roku. Długoterminowy kontrakt z Google ma zapewnić przewidywalność przychodów potrzebną do realizacji kolejnych inwestycji. Umowa ma również umożliwić dodatkowe zwiększenie mocy elektrowni o 10 MW poza już wcześniej planowanym wzrostem o 38 MW.
Czy Google zamierza również inwestować w nowe elektrownie jądrowe w Finlandii?
Na tym etapie trzeba odróżnić dwie sprawy. Zakup energii z istniejącej elektrowni Loviisa jest już objęty konkretnym, wieloletnim kontraktem. Budowa nowych bloków jądrowych pozostaje natomiast możliwością badaną przez Google i Fortum. Firmy podpisały memorandum dotyczące współpracy przy rozwoju nowych źródeł energii jądrowej, odnawialnej, magazynowania oraz innych rozwiązań zwiększających elastyczność systemu energetycznego. Google informuje również, że wspólnie z Fortum będzie analizował potencjalne możliwości rozwoju nowych reaktorów właśnie w Loviisa. Nie podjęto jednak jeszcze decyzji o budowie konkretnej jednostki, nie wskazano jej mocy ani terminu uruchomienia.
Samo zainteresowanie nowych centrów danych atomem jest jednak znaczące. Serwerownie AI potrzebują energii przez całą dobę, podczas gdy elektrownie wiatrowe i słoneczne produkują ją zależnie od warunków pogodowych. Energetyka jądrowa zapewnia stabilną moc przy niewielkiej emisji związanej z produkcją energii, dlatego zaczyna być coraz częściej rozpatrywana przez największe firmy technologiczne jako uzupełnienie źródeł odnawialnych. W Finlandii Google nie chce zresztą wybierać pomiędzy atomem a wiatrem. Firma buduje portfel składający się z kilku technologii jednocześnie. Ma to pozwolić dopasować rosnący popyt centrów danych do dodatkowej produkcji energii i ograniczyć ryzyko sytuacji, w której rozwój AI zaczyna konkurować z gospodarstwami domowymi i przemysłem o ograniczone zasoby energii.
Czy energia jądrowa wystarczy do zasilania tak dużej infrastruktury AI?
Google zamierza połączyć atom z energetyką wiatrową i magazynowaniem energii. Firma informuje, że zakontraktowane przez nią nowe fińskie projekty lądowej energetyki wiatrowej zwiększą łączną moc wspieranych w ten sposób źródeł do 629 MW. Kolejnym elementem będzie magazyn energii o mocy 94 MW zlokalizowany w pobliżu inwestycji w Kajaani. Ma rozpocząć pracę pod koniec 2027 roku i stabilizować system między innymi podczas bezwietrznych, zimowych okresów, kiedy zapotrzebowanie na energię w Finlandii jest wysokie, a produkcja wiatrowa może spaść. Google planuje również wykorzystanie swoich projektów wiatrowych do świadczenia usług bilansujących na rzecz krajowego operatora sieci.
Firma rozważa również rozwiązanie, które zmienia tradycyjne podejście do centrów danych. Zamiast zakładać, że serwerownia zawsze musi pobierać dokładnie tyle energii, ile potrzebuje, Google chce wspólnie z operatorami sieci analizować możliwości czasowego ograniczania poboru podczas szczególnie trudnych momentów. Podobne rozwiązania były już testowane w Hamina podczas europejskiego kryzysu energetycznego w latach 2022-2023. Część obliczeń wykonywanych przez centra danych może być bowiem w pewnym zakresie przesuwana w czasie lub pomiędzy lokalizacjami. W przyszłości infrastruktura AI może więc nie tylko zużywać energię, lecz również aktywnie reagować na sytuację w systemie elektroenergetycznym, zwiększając lub ograniczając część obciążenia w zależności od dostępności mocy.
Czy centra danych Google mogą podnieść ceny energii elektrycznej w Finlandii?
To właśnie wpływ ogromnej inwestycji na rynek energii stał się jednym z głównych tematów fińskiej debaty po ogłoszeniu projektu. Centra danych zużywają bardzo duże ilości energii, a gwałtowny wzrost popytu może przy niewystarczającej podaży prowadzić do napięć w sieci lub wpływać na ceny. Fińska opozycja zwracała uwagę, że rozwój centrów danych powinien być koordynowany z rozbudową produkcji i infrastruktury przesyłowej. Premier Petteri Orpo przekonywał natomiast, że Finlandia dysponuje odpowiednimi możliwościami energetycznymi i że projekt przyniesie gospodarce znaczące korzyści. Sam Google przedstawia swój model jako zasadę zbliżoną do „bring your own power” - wraz z nowym popytem firma chce pomagać w tworzeniu lub utrzymaniu dodatkowych źródeł energii.
Właśnie temu ma służyć kontrakt z Loviisa, nowe projekty wiatrowe i magazyn energii. Google argumentuje, że umowa z Fortum pomaga pozostawić w systemie elektrownię produkującą około jednej dziesiątej krajowej energii, która bez programu przedłużenia pracy nie mogłaby działać w obecnej formie po 2030 roku. Jednocześnie sytuacja wymaga obserwacji, ponieważ inwestycje w centra danych w Finlandii szybko rosną i Google nie jest jedyną firmą zainteresowaną krajem. Nawet duża liczba nowych źródeł energii nie rozwiązuje automatycznie problemów z lokalną przepustowością sieci. Dlatego powodzenie całego projektu będzie zależało nie tylko od postawienia kolejnych serwerowni, lecz także od tego, czy produkcja, magazynowanie i przesył energii będą rozwijane wystarczająco szybko.
Ile miejsc pracy i pieniędzy inwestycja Google może pozostawić w Finlandii?
Według szacunków przedstawionych przez Google początkowa faza budowy w latach 2027-2028 ma wspierać ponad 37 tys. miejsc pracy w całym kraju i zwiększać fiński PKB o około 3,6 mld euro rocznie. Po uruchomieniu infrastruktury centra danych mają zapewniać tysiące stałych miejsc pracy, obejmujących między innymi inżynierów, techników, ochronę, utrzymanie obiektów czy usługi gastronomiczne. Firma przeznaczy również 31 mln euro na programy lokalne w Hamina, Kajaani, Muhos i Vaala. W planach znajduje się między innymi szkolenie ponad 4400 pracowników w zakresie AI oraz nowe programy edukacyjne przygotowujące studentów do pracy przy centrach danych.
Do deklarowanych efektów ekonomicznych trzeba jednak podchodzić ostrożnie. Fińskie Ministerstwo Finansów ocenia, że bezpośrednio do krajowej produkcji może trafić około 20-30 procent wartości 13-miliardowej inwestycji, czyli mniej więcej 2,6-3,9 mld euro. Ministerstwo szacuje również, że rzeczywisty wpływ na roczny PKB może być mniejszy niż wartości prezentowane przez Google. Wynika to między innymi z tego, że duża część najbardziej zaawansowanego sprzętu wykorzystywanego w centrach danych - serwery, akceleratory AI i inne komponenty - będzie importowana. Projekt pozostaje jednym z największych przedsięwzięć inwestycyjnych w historii Finlandii, ale sama wartość nakładów nie jest równoznaczna z taką samą kwotą pozostającą w fińskiej gospodarce.
Dlaczego rozwój sztucznej inteligencji coraz częściej oznacza inwestycje w energetykę?
Największe modele AI zmieniły strukturę kosztów branży technologicznej. Jeszcze kilka lat temu główną przewagą firmy internetowej mogło być oprogramowanie i dostęp do użytkowników. Dzisiaj rozwój najbardziej wymagających systemów AI wymaga również fizycznej infrastruktury na gigantyczną skalę: centrów danych, procesorów, transformatorów, linii wysokiego napięcia, chłodzenia i nowych źródeł energii. W efekcie firmy technologiczne coraz częściej zawierają długoterminowe umowy energetyczne, ponieważ dostęp do stabilnego zasilania zaczyna ograniczać tempo uruchamiania kolejnych serwerowni. Fiński projekt Google jest szczególnie wyraźnym przykładem tego zjawiska - inwestycja cyfrowa została od początku powiązana z przedłużeniem pracy elektrowni jądrowej, nowymi farmami wiatrowymi i magazynem energii.
Właśnie dlatego kolejne etapy rewolucji AI mogą być w coraz większym stopniu uzależnione nie od samego dostępu do lepszych procesorów, lecz od możliwości ich zasilania. Finlandia próbuje wykorzystać swoją niskoemisyjną energetykę, chłodny klimat i rozwiniętą sieć jako przewagę w rywalizacji o europejskie centra danych. Google natomiast pokazuje model, w którym operator infrastruktury przyjeżdża wraz z inwestycjami w dodatkowe źródła energii zamiast jedynie podłączać ogromny odbiornik do istniejącego systemu. Umowa dotycząca Loviisa jest pod tym względem symboliczna: aby rozwijać Gemini i kolejne generacje usług AI, firma technologiczna pomaga finansowo zabezpieczyć funkcjonowanie elektrowni jądrowej aż do połowy stulecia. Granica pomiędzy sektorem technologicznym a energetycznym staje się więc coraz mniej wyraźna.